Wiele osób jest niezadowolonych ze swojej pracy, ale boi się zmienić ją w czasie kryzysu. Największe niezadowolenie budzą z reguły: wysokość wynagrodzenia, czyli płaca, oraz dodatki do niego, które w większości firm istnieją tylko na papierze. Co powstrzymuje osoby przed zmianą pracy? Przede wszystkim strach.

Oczywiście, jak przyznają eksperci, rozsądne jest poczekać z rzucaniem obecnej pracy aż do momentu znalezienia nowej. Jednak praca na etat od ósmej do szesnastej może skutecznie utrudnić poszukiwania. Przecież zawsze, kiedy potencjalny nowy pracodawca będzie do nas dzwonić, my będziemy w pracy. Każda rozmowa o pracę będzie się odbywać w godzinach twojej pracy. Warto więc rozważyć, czy nie wziąć sobie jednego dnia urlopu, kiedy zaproszą nas na rozmowę. Jak podczas rozmowy w nowym miejscu pracy zacząć negocjacje wynagrodzenia? Należy się do nich dobrze przygotować. Przede wszystkim zastanów się, ile chciałbyś na tym etapie kariery zarabiać. Weź może to być kwota, którą podasz przyszłemu pracodawcy podczas rozmowy. Ale czy to dobra strategia? Nie. Pamiętaj, że pracodawca każdą podaną przez ciebie kwotę wynagrodzenia będzie negocjował w dół. Więc lepiej do pożądanej kwoty dodaj dziesięć, góra dwadzieścia procent i tak obliczoną kwotę podaj na rozmowie. Inna strategia: do obecnej pensji dodaj kilkanaście, góra dwadzieścia procent. Na rozmowie uzyskaną tak kwotę podaj jako twoje obecne zarobki.

I powiedz, że skoro zmieniasz pracę, to chciałbyś zarabiać więcej niż obecnie. To dobry sposób, aby uzyskać więcej niż zarabiasz obecnie. Oczywiście istnieje szansa, że pracodawca zgodzi się na stawkę większą niż podana kwota. To dobrze dla ciebie. Natomiast jeśli się nie zgodzi, ty ostatecznie możesz przecież zaakceptować to, co przyszły pracodawca uważa za twoje obecne wynagrodzenie. W rzeczywistości będzie to więcej, niż zarabiałeś w poprzedniej firmie. Ten sposób jest często stosowany i pracodawca może cię przejrzeć, pamiętaj jednak, że masz pracę i nie musisz się godzić na jego warunki.